Lofoty – day 2

A i O: Tej nocy spałyśmy dosłownie jak zabite. Nikt i nic nie było nas w stanie obudzić, no może oprócz piekielnego upału jaki panował w naszym namiocie o 10:30. Obudziła nas piękna pogoda, pełne słońce i 50 stopni Celsjusza w naszym przenośnym domu 🙂 Kiedy wygramoliłyśmy się ze śpiworów, a nasze oczy przyzwyczaiły się do pełnego słońca, poczłapałyśmy z pagórka, na którym się rozbiłyśmy do domu naszych gospodarzy po wrzątek do owsianki. Aina zanosiła się śmiechem, kiedy zobaczyła nas w wersji zombie. A fakt, że dopiero będziemy sobie robić śniadanie, kiedy ona i jej rodzina przygotowują się do lunchu podczas przerwy w pracy, doprowadził ją do apogeum rozbawienia.

A i O: Jako, że na farmie wszyscy są doskonale zorganizowani i my nie mogłyśmy odbiegać od normy. Aina w ogóle nie przejęła się tym, że ciągle mamy problem z określeniem dnia tygodnia, a zalanie owsianki wrzątkiem było nie lada wyzwaniem. Być może nawet doszła do wniosku, że to dobry moment żeby wprowadzić do naszego dnia odrobinę dyscypliny, więc zaplanowała nam z góry, co do godziny wszystkie czynności jakie będziemy wykonywać do wieczora. Kochana tak bardzo przejęła się tym, że to nasz ostatni dzień na wyspie (bo tak jeszcze było nad ranem), że dogadała się ze swoim mężem, że weźmie sobie dzień wolny na farmie i pokaże nam tak dużo, jak tylko jej się uda.

A i O: Ledwo zdążyłyśmy zjeść śniadanie, a już pod naszym pagórkiem czekała Aina ze swoją wnuczką Julią. Miały nas zabrać do muzeum wikingów Lofotr w Borg. Julia z tej okazji ubrała piękną, żółtą sukienkę uszytą przez jej mamę. Gdybyście widzieli jak każdy szczegół był dopracowany! Byłyśmy pod wielkim wrażeniem. Sukienka została uszyta na wzór tradycyjnego ubioru wikingów. W sumie wiedziałyśmy, że opowieści o wielkich Norwegach z bujną brodą są ciągle żywe w Skandynawii, ale nie zdawałyśmy sobie sprawy z tego, jak bardzo żywe 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A i O: Muzeum zostało otwarte w 2011 roku, a więc stosunkowo niedawno. Mieści się ono w domu wodza wikingów odbudowanego na podstawie wykopalisk archeologicznych prowadzonych w tym rejonie w XX wieku. Wtedy właśnie naukowcy odkryli osadę wikingów datowaną na około VI wiek naszej ery. Jak na Norwegów przystało, cały budynek zbudowany jest z drewna i mierzy 83 m długości.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A i O: Sam budynek z zewnątrz robi niemałe wrażenie, natomiast prawdziwą podróż w czasie przeżywa się dopiero w środku. W muzeum zadbano o każdy szczegół, dlatego oprócz spójnego i nawiązującego do przeszłości wystroju wnętrz, również obsługa przebrana jest w silnych wikingów 🙂 Jako, że Liland i inne miejscowości na Vesvagoy to jedna wielka rodzina i szerokie grono znajomych, Aina załatwiła nam bilety za friko. W końcu jesteśmy „two hikere from Poland” 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A i O: W Lofotr udostępnione są dwie wielkie wystawy oraz film (The Dream of Borg) – nie za długi, treściwie przedstawia historię wikingów z Borg. A zdjęcia… Piękne, piękne!

O: Jedna z prezentowanych wystaw zawiera ostrze wikingów, które znalazł wujek Ainy podczas pracy na ich polu. Nasza gospodyni z dumą pokazała nam gablotę, w której znajdował się przyrząd i opowiedziała o tym, jak stał on się źródłem sporu w jej rodzinie. Część krewnych Ainy bowiem nie chciała oddać znaleziska do muzeum i była przekonana, że ostrze powinno zostać na farmie. Ostateczne zdanie należało jednak do znalazcy, który poczuł się w obowiązku przekazać odnaleziony przedmiot do muzeum, aby mieszkańcy i turyści mogli go oglądać i poznawać historię wikingów. Aina była bardzo dumna z tego powodu, ze w jej bliskiej rodzinie znalazł się prawie archeolog 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A i O: W muzeum możemy również skosztować kuchni wikingów, spróbować swoich sił przy robótkach ręcznych, zadawać pytania prawdziwym wikingom, którzy chętnie wprowadzą nas w świat pierwotnych Norwegów.
Wszelkie informacje o muzeum można znaleźć na jego oficjalnej tronie o tu: http://www.lofotr.no/

IMG_1815IMG_1816IMG_1818IMG_1825

Spacer po muzeum był dopiero rozgrzewką, albo przystawką. Tak na prawdę teren Lofotr obejmuje wiele niesamowicie zagospodarowanych hektarów i oferuje sporo atrakcji poza murami muzeum. Wieczorem Aina zabrała nas na spacer właśnie na teren Lofotr. Składały się na niego ścieżki dydaktyczne, wzdłuż których znajdowały się stodoły wikingów, miejsca na ognisko, gry dla dzieci i dorosłych, a nawet jezioro, po którym pływały łódki również stanowiące własność muzeum. W lecie na tym terenie organizowane są rekonstrukcje wydarzeń z historii. Można także przepłynąć się łódką w poszukiwaniu złotego runa i innych takich 😀IMG_1851IMG_1853IMG_1860IMG_1858IMG_1855

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A i O: No ale! Spacer po terenie Lofotr dział się dopiero wieczorem, a przecież, kiedy wyszliśmy z muzeum, był środek dnia. Aina postanowiła nie marnować czasu. Wpakowała nas do samochodu i zabrała na objazdową wycieczkę po Liland. A w tym wszystkim najbardziej urzekła nas kolejna farma kóz. Malutka, lokalna, kozy żyją tam jak w raju. Firma produkuje sery, sprzedaje ziołowe herbaty, robi też niewielkie ilości mydeł o różnych zapachach. Miejsce samo w sobie jest bardzo klimatyczne, sprzyja odpoczynkowi. A i ludzie są serdeczni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

IMG_1839IMG_1834

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W środku można było się wygodnie rozsiąść i wypić herbatę, zrobić gofra w kształcie słynnej marki „Moods of Norway” lub obserwować produkcję sera 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

IMG_1845IMG_1842IMG_1838IMG_1835IMG_1846

A i O: Muzeum i objazdówka były tak intensywne, że po powrocie na farmę postanowiłyśmy się zdrzemnąć. Tak. Jedynie zdrzemnąć. Taki był przynajmniej plan. Końcem końców o 19:00 pod nasz namiot przyszła Aina. Znowu bardzo rozbawiona. Stanowczo oznajmiła, że nie ma czasu na ociąganie się i idziemy na kolejny spacer. A czemu była taka roześmiana? Okazało się, że spałyśmy 3 godziny! Wtedy właśnie poszliśmy  z Julią, Johanem i piesem – Fridą na spacer wokół jeziora wikingów należącego do muzeum Lofotr, a potem pojechaliśmy samochodem obejrzeć plażę Uiklev i do portu rybackiego w Ballstad.IMG_1863IMG_1865IMG_1866

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A i O: Jak na Ainę przystało, Ballstad to też nie był koniec atrakcji 😀 Padnięte, ale szczęśliwe zostałyśmy zaproszone na kolację do domu Ainy i jej męża. Usiedliśmy sobie wygodnie w salonie i zajadaliśmy krakersy z serem. Rozmawialiśmy długo i spokojnie. Prym wiodła raczej Alicja, ze względu na to, że naszym gospodarzom łatwiej było mówić po norwesku. Ten z kolei zwykle był zrozumiały dla Alicji, która mówi po szwedzku. Ja absolutnie nie czułam się pominięta, wszyscy dbali o to, żebym nadążała za tematami. A jeśli mam być szczera, to cieszyło mnie każde norweskie słowo klucz, które udawało mi się wyłapać 🙂 Tego wieczoru przyjechał syn Ainy iii.. niech imię męża Ainy pozostanie jeszcze przez chwilę tajemnicą, bo wiąże się z nim inna historia – Per Anders. Równie miły i ułożony jak jego rodzice. Razem z nim przyjechały dwa psy myśliwskie – Bella i Shira. I właśnie w takim gronie i przyjemnej atmosferze minęła nam reszta wieczoru. W między czasie Aina stwierdziła, że bezsensu będzie zwijanie namiotu i przenoszenie się w inne miejsce i powinnyśmy zostać na ich podwórku tak długo, jak tylko będziemy chciały. Nie sprzeczałyśmy się, bo choć znałyśmy tych ludzi dopiero drugi dzień, zdążyła nawiązać się między nami specjalna nić porozumienia, która bardzo szybko się zacieśniała. Tak właśnie wyglądały początki nasze i naszej nowej rodziny z Lofotów 🙂

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s